wtorek, 22 maja 2018

Moje dotychczasowe zasiewy

W sumie to mnie się pochwalić całością dotychczasowych postępów prac związanych z zasiewami . No na dzień dzisiejszy to już praktycznie wolnego miejsca nie mam. Teraz więc prace na działce to teraz głównie fascynujące plewienie . No taka kolej rzeczy. 

Fragment zeszytu w którym jest tabela upraw 

Chrzan w okolicy

W mojej najbliższej okolicy co jakiś czas rośnie chrzan . Jego koszem będzie dla mnie bardzo ważnym surowcem gdy będę kisić ogórki i nie tylko ogórki. I tak poważnie się zastanawiam. Kombinować na niego miejsce u siebie gdzieś czy zostawić go właśnie na zewnątrz. W sumie to na chwilę obecną mam zagospodarowany każdy metr kwadratowy powierzchni działki. Nawet tam gdzie dynię i cukinię posadziłem no musiałem włożyć po kilka punktów fasolki. 
Jedno z wielu stanowisk chrzanu 

Kilka słów o komentarzach na blogu

W sumie krótko . Sprawa dotyczy komentarzy . Taktyki nie zmieniam. Każdy komentarz , który nie jest jakoś obraźliwy wpuszczam . Aczkolwiek nie zdarzyło mi się jeszcze jakiegoś nie wpuścić.  Wszystkie dotychczas były z zachowaniem zaraz nazwijmy to kultury. W okresie zimowym starałem się niezwłocznie na komentarze odpowiadać. Teraz mam tutaj trochę malec i często zdarza mi się,  że odpowiem po jakimś czasie , może nawet po kilku dniach . Proszę się tym nie zrażać. Tutaj naprawdę jest co robić . 

poniedziałek, 21 maja 2018

Obsypywanie ziemniaków

W poniedziałek zająłem się swoimi ziemniakami . Już nadawały się do prac pielęgnacyjnych. Urosły wystarczająco .
Najpierw oczyszczenie grządek .
Celowo wcześniej te chwasty w ziemniakach zostawiłem , by właśnie przy tym zadaniu obsypać nimi górki z ziemniakami . Będą miały dostawę składników odżywczych na bieżąco .

Drzewa owocowe, które rosną w najbliższej okolicy w dużych ilościach

Właśnie wróciłem z porannego spaceru. Okolice mojej działki to naprawdę mnogość drzew i krzewów owocowych . 
Zbiorowisko mirabelek. Jedno z wielu. 

Zbliżenie na mirabelki

niedziela, 20 maja 2018

Koniec akcji miodek majowy

Dobra . Akcję z miodkiem majowym już zakończyłem. Dzisiaj rano odstawiłem już ostatnie słoiki . Muszę sobie przed jesienią jakieś półki zrobić w przedsionku, by te i oczywiście kolejne słoiki zmieścić jakoś sensownie bo na razie układam w łóżku w sumie bez ładu i składu. Są więc słoiki wśród ubrań i innych rzeczy. No bałagan ogólnie. 
Zestawienie i podsumowanie akcji miodek

sobota, 19 maja 2018

Maczetowanie trawnika

Często używam maczety w funkcji kosy . Maczeta dobrze się sprawdza. Taki pokos z trawy łatwo zebrać i jest fajną ściółka.  Nietypowe koszenie trawnika . Maczetą . Może powinienem na jakiejś grupie face book spytać jaką maczetę polecają do trawnika :-) . Taką do maksymalnie 4525 tysięcy ale koniecznie musiałaby być zrobiona z mieszanki kryptonit i to złożona dzięki technologi ze strefy 51 :-) . Ale nie musiałem na szczęście ponieważ maczetę mam tutaj od dość dawna . 
Moja maczeta 

Moje gotowanie na improwizowanym ognisku

W sumie wpis na prośbę jednego ze Znajomych , który był ciekawy jak wygląda moje gotowanie na ognisku na zewnątrz . Dobra. Pokaże :-). Od razu piszę.  Żaden wielki wynalazek, żadne cudo techniki . Ta kuchnia ma zupełnie improwizowany charakter . Czemu jej teraz używam?  Bo paliwo za darmo. Bo palenie teraz w piecu byłoby bardzo uciążliwe , ciepło jest . Dla mnie takie gotowanie to oszczędność gazu . Kto wie ? Może zupełnie kiedyś zrezygnuje z kupowania gazu do butli . 

Kuchenka przed użyciem .

Rośnie mi ładnie na działce

Ku mojej wielkiej radości ładnie mi przy domu rosną roślinki. Po dniu pracy i przed wieczorem też pracowitym fajnie jest zwyczajnie popatrzeć jak rośnie. Po prostu widać efekty . To nie tylko źródło jedzenia za jakiś czas . To także olbrzymia radość i satysfakcja . Gdyby chodziło tylko o kwestie jedzenia to faktycznie. Nie męczyłbym się  tak, tylko co jakiś czas zrobił tanie duże oszczędne zakupy a tutaj miałbym mniej pracy. Jednak to ogrodnictwo w połączeniu ze zbieractwem daje mi oprócz tego kosza potrzeb codziennych radość. 
Mięta obok melisy . Rośnie przy domku. 

Podróże rozwijają, więc wczoraj pojechałem nad morze

Wczoraj wcześnie mi się wstało . Z samego rana szybko zrobiłem syrop z odwaru z pośredniego dnia. Akurat były to 2 litry więc dość szybko poszło. I tak mnie napadło by sobie nad morze pojechać. Bez jakiś planów zbiorów. Zwyczajnie. Wziąć kocyk, rozłożyć go na plaży , odpocząć sobie . W końcu mini urlop i mi się należy . Kosztowała mnie ta podróż 30 zł ale co tam. Na miejscu byłem jakoś między 12 a 13. Jakoś tak . Dobrze że na wszelki wypadek wziąłem sweter . Nad morzem o wiele chłodniej. Nie przeszkodziło mi to jednak w rozłożeniu swoich zwłok na plaży oraz leżeniu do góry brzuchem kilka godzin. Trochę spacerowałem . Nic nie zbierałem. Ja tu przyjechałem odpocząć a zbiory to ja mam codziennie . Więc dla mnie te kilka godzin realnego nicnierobienia było realnym relaksem. 

Widok na plaży

piątek, 18 maja 2018

Inwentaryzacja pod koniec kwietnia 2018

Od ostatniej inwentaryzacji podstawowych produktów minął miesiąc.
Kasze i ryż - stan 40 kg (3 kg kaszy, 37 kg ryżu), zużycie 9 kg 
Mąka - stan 0 kg, zużycie 13 kg
Jajka - stan 4 szt, zużycie 16 szt 
Jajek już inwentaryzować nie będę. Nie robię i tak z nich większych zapasów  z uwagi na termin przydatności. Raz w miesiącu lub na dwa miesiące kupuję wypraskę 30 szt. Zużycie jajek będzie wynikać z raportów finansowych.
Suche strączkowe - stan 2 kg, zużycie 6 kg
Olej jadalny - stan 2,5 l, zużycie 1,5 l
Własne przetwory owocowe i warzywne - brak, nie było zużycia w kwietniu.
Ziemniaki - brak, zużycie 20 kg (konieczność zakupu)
Przetwory i konserwy z mięsem - przybyło 12 szt, stan 2 szt, zużycie 14 szt
Smalec własny - stan 4,5 szt (słoiki 0,6l), zużycie 0,5 szt
Chleb - zużycie 4 bochenki
Warzywa i owoce różne - stan 5 kg, zużycie 23 kg
Olej napędowy - stan 15 l, zużycie 4,2 l
Olej do lamp - brak
Oleju do lamp ani nafty oświetleniowej już kupować nie będę. Spokojnie można to zastąpić tańszym olejem napędowym. Poza tym zbieram odpadki zniczy. Jak już się nazbiera odzyskam z nich parafinę i swoje świece powytapiam. 
Węgiel - stan 8 worków, brak zużycia w kwietniu. 
Do czasu zimy, rozpoczęcia sezonu grzewczego nie będę inwentaryzować węgla. Chyba w ogóle nie będę go inwentaryzować. Jego zużycie będzie wynikać z analizy zużycia opału, która kolejnej zimy mam zamiar robić tak jak do tej pory. Chociażby po to by mieć porównanie z minioną zimą. 
Co tak w ogóle będę inwentaryzować i jak? Otóż podzielę sobie produkty podlegające inwentaryzacji jakoś inaczej. Na te kupne i na własne plony. Jeszcze nie wiem, jak dokładnie i na razie się nad tym nie zastanawiam. A może wszystko jak do tej pory razem. A nie wiem, naprawdę. W sumie wszystko w jednym wpisie byłoby prostsze o wiele bardziej. Dotychczasowy system chyba jest dobry. Łatwy do zrobienia i mi się sprawdza. 

Dynia i cukinia wzeszły

Moje dynie i cukinię już się pojawiły. Wszystkie co posadziłem. Fajnie .Ciekawe jaki plon z nich osiągnę . 
Jedna z posadzonych dyń 
Czekam aż trochę urośnie, wtedy z rabarbaru zdejmę już wysianą razem z nim mieszankę nasion poplonowych i te Perkins użyje jako ściółki . 

Surówka z liści rzodkiewki

Wczoraj po zdjęciu warzyw wiosennych z tunelu miałem mnóstwo liści rzodkiewki oraz szczypiorku. Szczypior jeszcze mi został .Liście rzodkiewki zjadłem póki świeże i smaczne. 
Zbiory liści w sumie korzenia było w tym niewiele

Bakłażany posadzone

Mniej więcej w tunelu będzie jakoś tak. Jedna połówka to głównie pomidory .Druga połówka to właśnie między innymi bakłażany oraz arbuz . Wczoraj posiałam bakłażany . Rozstawa w przybliżeniu 50×60 cm . Po kilka nasion w punkcie. Miejsce zaznaczyłem patyczkami. 

No na razie widoczne tylko bardzo ciekawe i fascynujące patyczki :-)

czwartek, 17 maja 2018

Szkółka krzewów owocowych trzyma się w miarę

Przy okazji wczoraj oczyściłem swoją szkółkę krzewów owocowych w tunelu foliowym. No nie wszystkie sadzonki się przyjęły. Połowa jakoś, mniej więcej tyle . Nie liczyłem. I tak to sukces. Oczyściłem przy nich trochę. Jak już urosną to je posadzę na obrzeżach swojej działki, przy płotach . To co zostanie pójdzie na próbę sprzedaży lub posadzę na zewnątrz . Raczej będę skłonny posadzić na zewnątrz . W końcu ile ja mogę za taką sadzonkę wziąć ? 1-2 zł? A tak,  gdy posadzę gdzieś poza działka i cokolwiek zbiorę będę miał z tego  wiele większą korzyść .
Moja szkółka 

Kupiłem i posiałem rukolę

Nawet nie sądziłem , że rukola tak mi zasmakuje . Ostatnio dokupiłem nasion i wczoraj posiałem ją w tunelu między pomidorami . Dużo teraz wszelkiego zielonego zjadam . Chyba organizm potrzebuje nadrobienia braków po monotonnej diecie zimowej .
Kupiona rukola

Już posiana

Porządki w tunelu i sadzenie pomidorów

Dzisiaj postanowiłem zdjąć z tunelu już wszystkim swoje wiosenne warzywa by pomidory posadzić . Zdjąłem już więc całą rzodkiewkę i większość szczypioru , botwinki także. Troszkę czasu mi to zajęło .Trochę zbiorów miałem . 
Oto zbiór tego co tu rosło .Trzeba było już miejsce zwolnić .

I na co mi tyle miseczek, talerzy, talerzyków...

Chyba jakiś czas temu przesadziłem z zakupami "zastawy stołowej". Zdecydowanie za dużo chyba jak na mnie jednego. Co prawda zimą się to jakoś tam sprawdza, nie musiałem codziennie myć naczyń, tylko co kilka dni, aż się uzbierało. Dobra. Garnek mam jeden mały, jeden średni, jeden duży (ogromny). Patelnia jedna i styka. Ale talerzy płaskich 6. Na co tyle. Talerzy głębokich (pierwsze od lewej na dole) też 6. Miska większa jedna no to spoko. Z miskami plastikowymi to już jednak przesadziłem. Były w "sklepie za 5 zł" po 1 zł, więc kupiłem 10. A na cholerę tyle to nie wiem. 
Przykładowe naczynia...

Pranie w tunelu schnie w try miga

Przyznam szczerze, że nawet jeśli w tym roku nic bym w tunelu nie posadził na czas i plonów z niego nie miał, to i tak nie żałuję w najmniejszym stopniu, że go zrobiłem. Ale plony już mam. Na dniach już likwiduję w nim wszystko co jest, czyszczę go (wyjadam wiadomo, nie wyrzucam) i rozsadzam już pomidorki oraz inne warzywka. Papryka niestety mi nie skiełkowała. Nie wiem czemu. No trudno. Pomidorki jednak się trzymają. Kilka dostałem od sąsiada. Mówił jaka odmiana ale nie zapomniałem. Wczoraj zrobiłem pranie. Albo przedwczoraj... No jakoś tak. Spodnie przede wszystkim. Rano powiesiłem i praktycznie po południu już były suche. Świetnie. Wiadomo, w zimę nie będzie tak szybko schło. Jednak już nie muszę prania w domu suszyć. Będzie to i wygodniejsze i troszkę wilgoci mniej będę miał. 
Spodnie schną

środa, 16 maja 2018

Nowe stanowiska mniszków i różne aktualności

Na szczęście udaje mi się znajdować, całkiem niedaleko domu nowe stanowiska mniszków lekarskich. Bardzo mnie to cieszy. Jeszcze kilka dni i wielka akcja syropu z mniszka dobiegnie końca. W niedzielę już zakończę akcję, niezależnie od jej wyników. W poniedziałek musiałem już dokupić cukru. 30 kg kupiłem, na szczęście trafiłem na promocję i był po 1,49 zł. Wydałem 44,70 zł. Kupiłem też przy okazji parę innych drobiazgów. Rozglądałem się troszkę za telefonami. Zdecydowany nie jestem. Jednak jeśli już jakiegoś kupię, to raczej coś porządniejszego, ze średniej półki cenowej. Znaczy - nie najtańszy jakiś za 199 zł, ale też nie super hiper mega ajfon192192921010292939 z firankami i reaktorem zimnej fuzji za 999999999999999,99 zł. Jeśli kupię to raczej w sklepie a nie na allegro czy czymś podobnym. Wiem, że może to przepłacanie, jednak w mojej ocenie ewentualna reklamacja w sklepie stacjonarnym jest dogodniejsza niż wysyłanie, mailowanie, cudowanie i takie tam. Poza tym pewne sprzęty wolę wziąć do ręki, pobawić się nim. Wracam do rzeczy ważnych i istotnych. Odnalazłem kilka dość dobrych stanowisk mniszków. W pewnym oddaleniu od drogi. 
Tutaj mniszek od razu ze stokrotkami. Stokrotki zjadane na miejscu.

wtorek, 15 maja 2018

Pierwsze etapy sosnowego syropu za mną

Pierwsze etapy robienia syropu sosnowego wykonane. Wyszło mi na razie 11 słoików, ale już widzę, że ta ilość się zmniejszy bo surowiec wewnątrz "siada". Zapasteryzowałem trochę tylko na początku, tak na wszelki wypadek. 
Część przygotowanego surowca

Dlaczego czasem na bieżąco nie odchwaszczam

Czasem na niektórych grządkach zostawiam chwasty. Być może niektórzy Czytelnicy mogliby zadać sobie (mogliby też i mi) pytanie, że skoro jestem tutaj codziennie, czemu niektóre grządki mam zachwaszczone? Otóż jest to celowe. Jeśli wśród chwastów widzę chociażby komosę białą i kilka innych gatunków, to póki nie przerastają one warzyw to je zostawiam do podrośnięcia. Czemu? Bo teraz to także plon. Komosa młodziutka jest smaczna na surowo nawet. O... Gdyby było coś takiego, że chwasty są większe od warzyw to wtedy wiadomo - odchwaszczam i nie patrzę. Ziemniaków chociażby nie odchwaszczam celowo. Raz. Jako chwast pojawia się komosa - czyli dla mnie warzywko. Dwa. I tak będę je obsypywać, to wtedy z automatu jest i odchwaszczanie i częściowo ściółkowanie. Gdyby pole było czyściutkie - nie byłoby ściółkowania. Może i pokręcona logika ale co tam. Póki co - znaczną część chwastów to rośliny jadalne, które wyjadam. 
Po lewej buraczki, po prawej komosa

Wędrówka w okolicy

Kilka dni temu pół dnia sobie wędrowałem po najbliższej okolicy. Głównie pod kątem dostępności jedzenia i materiałów na herbatki. W takie dni coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że tutaj zapuszczam korzenie i z tym miejscem wiąże swoje życie. Dobrze tutaj jest. Jedzenie jest. Opał jest. W sezonie jest z kim pogadać. I nie muszę nigdzie jakoś daleko wychodzić po zbiory. Okolica mnie wyżywi. Pewnie i tak jakiś zapas trzeba będzie zrobić, ot tak na wszelki wypadek. Jednak jak się tutaj dobrze ogarnę to naprawdę - najbliższa okolica i działka zapewnią mi tutaj spokojnie przetrwanie. Nie wiem, czy taki plan ma dla mnie Bóg, ale czuję, że zgadza się z moją koncepcją i mi dopomaga. Pokaże Państwu wiele zdjęć. Jest to w sumie taki obchód dokładniejszy dookoła "osiedla działkowego", bo nie wiem jak to inaczej nazwać. 
Przycięta mirabelka - chyba dobrze wygląda.

O moich zmianach w elektronice tutaj i innych zmianach słów kilka

Od razu zastrzegam, że nie zarzucam nic Czytelnikowi Captor. W jednym z ostatnich wpisów jednego z Czytelników rozbawiło to, że co chwila coś zmieniam. No być może niektórzy odnoszą takie wrażenie. Skąd takie wrażenie? Nie wiem. Może wynika to z faktu, że opisuję tutaj każdą pierdołe. Nie piszę tylko (przez grzeczność w sumie) w jaki sposób załatwiam swoje potrzeby fizjologiczne i jak radzę sobie w kwestii utylizacji odchodów. No takie było założenie tego bloga - od samego początku. Żywa relacja z codziennego życia. Czasem śmieszna, czasem ciekawa, czasem rutynowa, czasem nuda. Jedni widzą tutaj survival, inny prepping, inni minimalizm, inni znajdą czasem kabaret. Dla każdego coś ;-) . A tak na poważnie. Cały czas jestem na etapie dostosowywania wyposażenia do potrzeb oraz możliwości. Co bym tutaj chciał? Chciałbym tutaj normalnie średniej klasy telefon, netbook, telewizor, drukarkę, radio, lodówkę, piekarnik...No standardowe sprzętu wyposażenia domu. Wiadomo o co chodzi. Jednak chcieć to sobie mogę. Muszę dostosować swoje wymagania do możliwości. Prądu tutaj zakładać nie będę - to kolejny rachunek, który trzeba by było płacić. Teraz mnie w sumie stać. Ludzie tutaj płacą maks 50 zł miesięcznie (czy co 2 miesiące- nie wiem dokładnie). Więc w sumie niewielki wydatek. Na rok byłoby to powiedzmy 600 zł. To raptem pół pensji czy nawet mniej. Więc teoretycznie mógłbym w miesiącach zimowych pójść do pracy na ten miesiąc lub dwa. W końcu zimą nic tu się nie dzieje zbytnio. Zarobić sobie spokojnie i mieć realną wygodę. Jednak... No nie będę się skazywać na kolejny rachunek. Wystarczy roczna opłata za działkę. Muszę też kupować inne rzeczy. No wszystkiego sobie potrzebnego nie wystrugam ;-). Jednak co do tych zmian. Być może wiele z państwa co jakiś czas kupi sobie a to kartę pamięci, a to pednrive, a to inny elektroniczny drobiazg. Tylko pewnie nikt z Państwa o tym na blogach nie pisze. Ja cały czas dostosowuję sprzęt do potrzeb i możliwości. Prawdopodobnie za jakiś czas kupię sobie telefon normalny z androidem. Będzie mi o wiele wygodniej po prostu. I o tym też napiszę lub wspomnę o tym przy okazji podsumowywania działkowych finansów. No takie założenie bloga i już. Jeśli kiedyś porwą mnie kosmici i wyczyszczą pamięć to przynajmniej na podstawie bloga będę wiedzieć dokładnie co się u mnie działo w ostatnich miesiącach życia ;-) . A jeśli kogoś moje postępowanie bawi - to fajnie. Cieszę się, że mogę komuś humor poprawić. A może któregoś dnia zupełnie mi odwali i pozbędę się wszystkiego elektronicznego? Hm...Tylko wtedy już o tym nie napiszę, bo z czego ;-) . Ale marne szanse na to. A może kupię sobie większy i troszkę mocniejszy tablet, wtedy obecny odsprzedam. Czasem te 7 cali to ogólnie mało, zwłaszcza gdy chcę coś dłuższego napisać, lub komfortowo wejść w wirtualny świat. A może kupię sobie wypasiony telefon. Taki mega super z firankami, który pierze, gotuje, sprząta i skacze w rytm czaczy. No nie wiem. Napisze wtedy o tym. 

Ziemniaków w tym roku w pobliżu nikt nie sadzi

W zeszłym roku udało mi się sporo zebrać pozostawionych na okolicznym polu ziemniaków. W tym roku już tak dobrze mieć nie będę. Nikt w okolicy ziemniaków nie posadził. No trudno. Będę musiał polegać na własnych zbiorach. Na szczęście sporo ich posadziłem, ale zapewne i tak 300 kg z tego nie będzie. No ale będę mieć inne warzywa. O wiele więcej n iż w zeszłym roku, wiadomo. Dietę i zapasy uzupełnią także zbiory dziko rosnących roślin. Sporo jabłek na zimę będę miał, oj sporo. Fajnie. Skąd jabłka o tym w jednym z kolejnych wpisów. Dziś postanowiłem troszkę nadrobić zaległości bloga. Notatki mam w zeszycie zdjęcia też. Nie będzie z datami, ale informacja, że coś tam w ostatnich dniach jest chyba wystarczająca...
Ziemniaczane pole z zeszłego roku to teraz jakieś zboże

Rozsadzanie drzewka laurowego

W niedziele (albo jakoś wcześniej - nie żyję tutaj według dat szczególnie) zająłem się między innymi rozsadzaniem drzewka laurowego. Kilka dni temu dostałem u "zaprzyjaźnionego" sprzedawcy. W jego opinii i doświadczeniu w miarę mrozoodporny. Miał go u siebie na stoisku zostawionego na zimę. Nie przemarzło mu. Cóż. Naprawdę nie mam powodu by mu nie wierzyć. Był po 20 zł. Dla mnie za dychę. A w końcu było a weź go sobie i niech ci dobrze rośnie. Żeby nie było. Ja wcale się nie targowałem. No...Między innymi dla niego tez kilka słoiczków syropu mniszkowego i sosnowego się należy. Mniejsza z tym. Rozsadziłem sobie.
Roślinki po częściowym rozszczepieniu

Zbiory skrzypu

W ostatnich dniach zbieram także skrzyp. Niewiele. Kilka pęczków docelowo mi wystarczy. Nie mam zamiaru pić jednak z niego naparów zbyt często i zbyt długo, z uwagi na antywitaminę B1. Ot będzie takim dla mnie uzupełnieniem mikroelementów, głównie krzemu. Te kilka pęczków zatem to ilość całkowicie wystarczająca. 
Rosnący skrzyp 1

niedziela, 13 maja 2018

Winniczki są, jednak zbierać ich nie będę

Jakiś czas temu wspominałem o swoich planach związanych ze zbieraniem winniczków. Od ładnych kilku dni jest ich tutaj trochę. Kilka dni temu troszkę popadało, więc był lekki wysyp. Jednak... Zbierać ich nie będę. Troszkę czytałem, jak się je przyrządza , i dla mnie jednak ... No sumienie mi nie pozwala. Nie miałbym najmniejszych oporów , gdybym miał możliwość szybkiego i pozbawionego dłuższego cierpienia zwierzęcia zabicia . W końcu jadam mięso i wiem , że aby je pozyskać poświęca się życie. Między innymi dlatego nienawidzę wyrzucania jedzenia w jakiejkolwiek formie. A ślimaki ? Musiałbym wrzucić żywe stworzenie, odczuwające ból i cierpienie do wrzątku . Nie. To nie po mojemu . Co innego rozdeptać robala lub ślimaka (pomrowy tzw chociaż) na własnej działce - szybka i natychmiastowa śmierć. Zadawanie mniej lub bardziej długotrwałego cierpienia - nie po mojemu. 

Jeden ze ślimaków

Sosnowe zbiory

Dzisiaj niedziela. Postanowiłem zrobić sobie trochę wolniejszy dzień .Należy się odpoczynek. Ostatnie dni mam wypełnione pracą i to do tego stopnia , że wielokrotnie wieczorem już zasypiam przy brewiarzu. Robienie syropu z mniszka , zbiory innych ziół, przerabianie tego , plewienie... No jest co robić. Wspominałem , że maj będzie pracowitym miesiącem i wcale się nie pomyliłem . Dzisiaj nadrobię być może pisanie trochę. Do rzeczy. Właśnie wróciłem z sosnowych zbiorów . Wiele tego nie ma ale w pobliżu tylko trzy sosny mam .

Moje sosny w pobliżu 

piątek, 11 maja 2018

Mniszki na polance się skończyły

Niestety. Łatwy zbiór kwiatków mniszka już się skończył. Na polance, na której dotychczas zbierałem od czwartku już zaczęły przekwitać. W piątek już nie było co tu zbierać. Trzeba chodzić w inne miejsca. Jeszcze spokojnie znajduję i pewnie jeszcze z tydzień znajdować będę, jednak już nie będzie tak łatwo, że sobie usiądę i na siedząco będę zbierać. 
Mniszki są, jednak już nachodzić za nimi się trzeba

Polana, jak widać już przekwitnięta

Topinambur rośnie

Postanowiłem się przejść zobaczyć jak rośnie posadzony topinambur. No i rośnie dobrze. Posiana razem z nim mieszanka nasion także. Trochę gorczycy zebrałem na sałatkę. Wysiew mieszanki poplonowej razem z nim był chyba dobrym pomysłem. Chwastów jako takich nie jest tu jakoś szczególnie dużo. Być może za kilka lat będzie tu mała plantacja...
Topinambur razem z mieszanka

czwartek, 10 maja 2018

Jednak nie będę się bawić w ważenie plonów tutaj

Jakiś czas temu miałem taki śmieszny ambitny plan. Chciałem wszystkie plony działki ważyć, oczywiście te, które dałoby się zważyć. Ogólnie to co zwyczajnie w sklepach kupuje się na wagę to miałem i ja ważyć u siebie. Ot tak dla zestawień. Jednak porzucam ta koncepcję. Czemu miałoby mi to niby służyć. Wiem że wiosną to plony z działki to tylko takie wiosenne nowalijki, bardziej dodatek do jedzenia, niż pożywienie główne.

Miodek majowy się produkuje

Wcześnie dzisiaj mi się wstało. Już od godziny 6 praktycznie na nogach jestem. Już miodek mam gotowy. Na chwilę obecną mam już zrobione w sumie 17 słoików. Słoiki różnej wielkości, od 0,4 do 0,7 litra. Nie będę się bawić w rozróżnianie ile jakich zrobiłem. Nie ma to w mojej ocenie sensu.
Przykładowe słoiki 

środa, 9 maja 2018

Musiałem kupić router

Dotychczas korzystałem z internetu próbując łączyć jakoś swoją Nokię 500 z tabletem. Raz to wychodziło raz nie. Częściej nie wychodziło a połączenie się z internetem nosiło już znamiona czynnością co najmniej magicznej niestety. Nawet udało mi się odnaleźć aplikacje na Nokię, która umożliwiała działanie telefonu jako modem. To też raz działało raz nie częściej nie działało. Wkurzyłem się i kupiłem w jednym z lombardów router. 55 zł wydane ale już mam spokój. Sprzęt sprawdza się dobrze. Telefonu nie muszę więc jakiegoś kupować. Jest tablet, jest Nokia, jest router, jest dekoder TV... 
Modem i tablet

Truskawka sobie na chodniku rośnie

Domyślam się, że plonów to z niej nie będzie. Widziałem wielokrotnie różne gatunki rosnące w teoretycznie mało gościnnym środowisku. Jednak truskawki o taką determinację bym nie podejrzewał. Chociaż ... Każda istota żywa chce zaistnieć i wykorzysta każda szanse.
Truskawka na chodniku 

Plany na najbliższe dni maja

Wspominałem o tym już, że maj będzie dla mnie pracowitym miesiącem... Jutro lub na dniach wysiewam fasolkę. Od jutra już porządnie akcja syrop z mniszka. Na całego. Codziennie po kwiaty mniszka. Dam sobie spokój, gdy już będę miał te 80-100 słoiczków, bo pewnie i tak jakąś część rozdam. Poza tym skupię się oraz na odchwaszczaniu. Dzień więc będzie bardzo, ale to bardzo rutynowy. 
1. Rano - gotowanie odwaru z mniszka z cukrem (po jego nocnej maceracji). Zalanie do słoików i odstawienie słoików. 
2. Wyjście po mniszek. Zbiory mniszka. 
3. Powrót do domu ze zbiorami. Rozłożenie mniszka na czas ewakuacji robaczków. Powiedzmy na 2-4 godzinki. 
4. W tym czasie (gdy robaczki sobie wychodzą) nie opierniczamy się tylko odchwaszczamy grzecznie. 
5. Wieczorem / po południu zagotowanie mniszka i odstawienie na noc. I dopiero wtedy ewentualne wolne. 
Gdy uzbieram zakładaną ilość słoiczków wtedy dalsze zadania majowe. 

Ogóreczki posiane

Dzisiaj posiałem / posadziłem ogórki. Odstępy między rzędami w przybliżeniu 70-80 cm. Odstępy w rzędzie 15 cm. W dano miejsce po 2-4 nasionka. W sumie została mi do posiania tylko fasolka. No i wiadomo., Odchwaszczanie na bieżąco. Gdzię stam może kilka punktów kapusty posadzę, gdzię coś innego. Najważniejsze mam zrobione. 
Grządka z ogórkami
Teoretycznie ogórki do gruntu idą po ryzyku majowych przymrozków. Jednak wyszedłęm z założeniu, że to ryzyko juz minie gdy one wzejdą. 

wtorek, 8 maja 2018

Akcja cukinia i dynia

Dzisiaj posadziłem dynię i cukinię. Jutro pójdą ogórki. Formalnie powinno się w drugiej połowie maja. Ja jednak wyszedłem z założenia, że gdy już wzejdą to będzie już po okresie ryzyka majowych przymrozków. 
Narzędzia do dyni i cukini
Moje narzędzia  do sadzenia to suszony obornik, łopatka, linijka oraz patyczki. 

Chwasty miały trochę luzu

Wspominałem już, że przez kilka dni remontu chwaściory miały trochę luzu. Wiadomo, nie przerosły mi jakoś szczególnie, ale widać ich obecność. Jednak spokojnie. Od kilku dni nadrabiam zaległości i dchwaszczam już sobie. Tak wyglądąło jednak większość grządek przed poremontowym odchwaszczaniem.
Grządka z bobem, grochem oraz szpinakiem

Akcja mniszek

No...Nareszcie. Dzisiaj poszedłem po kwiatostany mniszka lekarskiego. Jeszcze sporo ich jest, czekały grzecznie na mnie ;-).  Zbieranie za długo czasu nie zajmuje, przyjemne zbiory to były. 
Miejsce zbiorów

poniedziałek, 7 maja 2018

Jarmuż to sobie chyba na nasiona zostawię

Widoczny jarmuż z poprzedniego roku. I chociaż jakoś szczególnie mi do gustu nie przypadł to podjadam go co jakiś czas. Widzę że próbuje kwitnąć. Fajnie. Zostanie na nasiona. Ciekawe czy się udadzą. 
Mój jarmuż 

Ziemniaki powoli wschodzą

Przyznam, że ostatnimi dniami byłem tak pochłonięty remontem, że prawie nie wiedziałem co się na mojej kochanej działce dzieje. Znacz wiadomo byłem tutaj cały czas jednak na wiele rzeczy uwagi nie zwracałem. Od kilku dni nadrabiam zaległości jeśli można to tak określić. Można śmiało powiedzieć. Wiosna w pełni ze wszystkimi jej dobrymi rzeczami. Ziemniaki wschodzą, powoli niektóre wychodzą. Chwasty też :-). 
Mały ale śliczny. Taki fajny bobasek :-) 

niedziela, 6 maja 2018

Jaszczurka nie chciała się oswoić

Spokojnie. Nie należę do osób , które znęcają się nad zwierzętami. Cały czas mam opory związane z jedzeniem ślimaków.  Powód? Koniecznością zrzucenia żywego zwierzęcia do wrzątku. Z zabiciem w celu zjedzenia nie miałbym problemu. Ale skazywanie i to kilku zwierząt na kilku minutowy wielki ból to nie po mojemu. Gdybym może faktycznie był w stanie wyższej konieczności typu albo one albo ja, to co innego. Mniejsza z tym. Muszę przyznać, że czasem zachowuję się tutaj jak małe dziecko. Dzisiaj na przykład jaszczurkę złapałem. Ot tak by minutę z bliska popatrzeć chyba. Chciałem pogłaskać ale raczej jej się to nie podobało. Po dwóch trzech minutach puściłem ją. 
Ładna jaszczurka
Bawić się jednak nie chciała więc puściłem


W tunelu już jest jedzenie

Nie są to co prawda wielkie zbiory, jednak już jest co skubać w tunelu foliowym. Przyznam, że nie bawię się w jakieś kulinarne eksperymenty z tymi zbiorami. Zwyczajnie podbieram i zjadam na miejscu. 
Rzodkiewka jeszcze nie wykształciła korzenia ale i tak zjadam

Mini wędrówka i poszukiwanego szczawiu

Dzisiaj z racji niedzieli zbytnio za jakbyśmy robotę się nie brałem. Chciałem jednak poszukać w okolicy stanowisk szczawiu. Pojedyncze kępy są. Mi by jednak zależało na takim stanowisku tej rośliny na którym rosła by w takiej obfitości jak chociażby mniszek w pobliżu. Sporo szczawiu jest na trawnikach przy ulicy. Ulica rzadko uczęszczana. Porosty wyraźnie wskazują na dość czyste powietrze. Jednak... No mimo wszystko za blisko drogi. No chociaż te parę metrów więcej by było... 
Tutaj wydawało się obiecująco

sobota, 5 maja 2018

Zwrot materiałów budowlanych i krótka notatka finansowa

Dzisiaj jakoś po godzinie 18 oddałem nie wykorzystane materiały budowlane do marketu. Zostało tego trochę faktycznie. Styropianu zostało mi 10 kawałków. Zaprawy tynkarskiej 3 worki i tyle samo kleju do styropianu. Cement też został. Miałem sobie zostawić a tak na wszelki wypadek, jednak dzięki wskazówce jednego z Czytelników także oddałem. W sumie łącznie udało o mi się odzyskać niecałe 130 zł. Zdążyłem jeszcze kupić 10 kg cukru, 5 kg soli..  Więcej do plecaka zmieścić się nie chciało. Najważniejsze że mam cukier i sól. Od jutra biorę się za zbiory. W domu jeszcze ogólny bałagan ale dokładne sprzątanie poczeka. Ten syrop z mniszka spokoju mi nie daje. No i szczaw. Mam nadzieję, że w pobliżu go znajdę, bo jak ostatnio pobieżnie sprawdzałem okoliczne pola to mizernie z nim było. Odchwaszczanie też czeka. No jest roboty trochę. 

Remont skończony

Nareszcie. Docieplenie domku w całości zakończone sukcesem. Chciałbym podziękować Czytelnikom oraz Znajomym, którzy wspierali radami i pomysłami. Dzisiaj ostatecznie wszystkie prace uważam za zakończone. Ściany łącznie z dachem. Jak robiłem. Na płyty dałem najpierw podkład, unigrunt. To był dzień pierwszy. Kolejne dni to kładzenie styropianu na klej. Po styropianie siatka. Na siatkę tynk. Dużo pomógł mi jeden z sąsiadów. W sumie czekam na niego właśnie, ponieważ mamy jego przyczepką odwieźć materiały, których nie wykorzystałem  z powrotem do marketu. W moim dociepleniu było kilka nietypowych rozwiązań. Między innymi krawędziaki drewniane przymocowane poziomo, na wysokości 1 m,1,5 metra oraz 2 m. Po co? Otóż gdybym w przyszłości chciał do ściany coś domocować to nie widziałem jakoś wbijania gwoździ mocujących do styropianu i tynku. Chociażby mój tunel foliowy, który jest doczepiony do tylnej ściany domku. Nietypowy też podkład przeciw myszowy ;-) . Otóż na samym dole zrobiłem wylewkę ze mieszanki cementu, piasku, żwiru (znalazłem proporcje w necie i się ich trzymałem mniej więcej) oraz tłuczonego szkła. Być może taka zapórka myszy powstrzyma. 

czwartek, 3 maja 2018

O postępie prac dociepleniowych

Prace dociepleniowe w trakcie. Całość mam już obłożoną styropianem. Siatka elewacyjna na styropian położona / przyklejona / wtopiona. W sumie nie znam fachowego określenia ;-) . W każdym razie siatka elewacyjna jest, styropian jest. Kolejny etap to już tynkowanie. Właśnie zacząłem. Podejrzewam, że dzień lub dwa raczej mi przy tym zejdą. I dobrze. Przyznam szczerze, że już mam tego remontu dosyć. W końcu wszelkie roboty wykończeniowe i budowlane (jakkolwiek by to nazwać) to nie są czynności, które jakoś szczególnie lubię robić. Jeden z sąsiadów tutaj bardzo mi pomaga. We dwójkę lepiej się robi i przede wszystkim szybciej. Moja dotychczasowa strategia tutaj związana z tym, że wobec każdego jestem pomocny i uczynny bardzo mi się opłaciła. To w sumie był (i jest) mój sposób na to, by nikt tutaj w razie czego się nie czepiał. Mogę śmiało powiedzieć, że dobro wraca teraz do mnie ;-). Jak jakiś sąsiad potrzebował tutaj pomocy chociażby przy kopaniu działki - robiłem za darmo. Nie przyjmowałem pieniędzy. Mówiłem wprost - raz ja Panu / Pani raz Pan / Pani mi. Widocznie "wieść" jaki jestem rozeszła się. I naprawdę można tutaj liczyć na pomoc ludzi, najbliższych sąsiadów. I fajnie. Ten sąsiad zdeklarował także, że w sobotę lub poniedziałek weźmie przyczepkę i przyczepką już odwiezie się niewykorzystane materiały do marketu w ramach zwrotu. Fajnie. Sam to bym co najwyżej styropian dostarczył. A tak oddam wszystko co mi zostanie. Cement sobie co najwyżej zostawię. Może się przyda. Całą resztę oddaję. Jestem spłukany a pieniądze są mi tutaj potrzebne. Musze kupić cukier, sól, mąkę... Cukier i sól to do robienia przetworów. Jak mi jeszcze zostanie coś kasy to kupię worek ziemniaków, bo ja już nie mam. Cukru a ze 10 - 20 kg. Soli 10 kg. Mąki 20 kg lub więcej. Zobaczy się ile odzyskam pieniędzy. Z tej kasy zrobię sobie zakupy. I w końcu zajmę się tutaj ogrodniczymi sprawami. No i winniczkami ;-) bo się pojawiają. 

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Maj będzie pracowity

Mam nadzieję, że na dniach skończę już całą akcję dociepleniową. Wiosna przyszła w pełni ze swoimi bogactwami. W przyrodzie dzieje się, oj dzieje. Ogólnie to maj będzie dla mnie bardzo pracowitym miesiącem, głównie w kwestii zbieractwa dzikich roślin. Jakie mam plany?

niedziela, 29 kwietnia 2018

Czy dobrze sobie rozplanowałem grządki?

Myślę czasem o tym, czy ja aby dobrze sobie grządki zaplanowałem. Czy czegoś nie wysiałem za dużo, czegoś za mało. W sumie wiele zależy od tego, ile jakich warzyw potrzebować będę najwięcej. Które się będą dobrze u mnie przechowywać? Jak je będę przechowywał? Czy korzeniowe warzywa u mnie w domu się przechowają przez zimę? Czy dynie się przechowają? Ziemniaki i słoiki się dobrze przechowają to już wiem. Czosnek też się fajnie przechowuje. Warunki mam mizerne. Brak piwnicy, mała powierzchnia. Jest przedsionek ale to raptem na jeden regał. Mam też łóżko, w nim też sporo się zmieści. W łóżku fajnie się tej zimy ziemniaki przechowywały. Czy uda mi się wyhodować te powiedzmy 300 kg ziemniaków? Czy nawet nie próbować a skupić się na innych warzywach, bardziej wartościowych? W sumie na te wszystkie pytania będę musiał sobie po tym roku odpowiedzieć. Własnie po to by mieć lepsze plany zasiewów w kolejnych latach. Docelowo - być żywnościowo samowystarczalnym. Uda się? Nie wiem. Już teraz żałuję, że całą grządkę poświęciłem na rabarbar. Mogłem na cos innego a rabarbaru mieć tylko 1-3 roślinki. Na co mi ich 12 sztuk? Ale luzik. Nie sprawdzi się w tej ilości to zostawię sobie kilka tylko ze dwa a resztę posadzę gdzieś na zewnątrz. Nie będę wywalać. To jedzenie. Jestem bardzo ciekawy, jak się cebula uda. W sumie jedno z najważniejszych warzyw. Może w przyszłych latach skupię się dosłownie na kilku warzywach, nazwijmy to głównych a na całą resztę zostawię sobie dosłownie jedną grządkę, ta do pojedzenia. Które jednak warzywa uznam za te najważniejsze? To warunków jest kilka. Muszą dawać duży plon. Muszą być trwałe w przechowywaniu. Być może będą to właśnie te zwyczajne, znane od wielu pokoleń nasze warzywa, typu ziemniak, kapusta, brukiew, buraki. Teraz tego nie wiem. Zobaczę właśnie w tym roku. Najbardziej zależy ma na 
- ogórkach do kiszenia
- cebuli, bo kilogram to u mnie na maks 2-3 dni
- ziemniakach, jako podstawie wyżywienia
- fasolce, bo akurat umiem ją zrobić z smacznym wydaniu
To tak wstępnie. W sumie zimą każde warzywo będzie dobre, byle było. Ot o takich sprawach sobie ostatnio myślę. A...I pokrzywy oraz innych ziół na herbatki muszę sobie nasuszyć od groma. Ostatecznie ryż lub kasza ze skwarkami plus herbatki i można okres zimowy przetrwać na takim jedzeniu. 

Tasznika też wyjadam

Tasznika już znałem wcześniej. Kapustne rośliny ogólnie mi smakują. Najwięcej go rośnie w mieście, na trawnikach. Tutaj nie jest tak wszędobylski ale mało nie jest. Też wyjadam. W sumie niewielka odmiana. W mojej ocenie wszystkie kapustne (jako rodzina botaniczna) mają ten sam smak główny. Więc dla mnie to w sumie po wielomiesięcznym wyjadaniu gorczycy i rzepaku - żadna odmiana. Jednak zasada - jedz co jest póki jest. Z tasznika zjadam same liście. Staram się nie niszczyć całej rośliny, bez potrzeby. Niech zakwitnie i wysieje nasiona na kolejne lata zjadania. 
Tasznik na planie głównym

Czosnaczek gdzie jest to wyjadam

Nauczyłem się nowej rośliny ;-) . Nie rośnie go tu jakoś szczególnie dużo. Kurcze. Smaczna ona. Jak czosnek. No prawie. Ale naprawdę smaczna. Na surowo ją zjadam. No zrobiłbym sobie surówkę z pokrzywy i czosnaczku, dodał śmietany, jednak niestety nigdzie nie znajduję w okolicy rosnącej śmietany ;-) , więc zjadam z olejem. 
Czosnaczek

Gnojówka nastawiona

Wiem, że może zdjęcia i wpis to nic ciekawego, jednak odpowiednie nawożenie to ważny element życia działkowicza. Wczoraj przy okazji zakupu unigruntu kupiłem też dwa worki suszonego obornika ptasiego. Nie będę go rozsypywać i mieszać z glebą. Zrobiłem z niego płynna gnojówkę. Takie coś służy do podlewania i jest gotowe po 2-3 tygodniach. 
Woreczek obornika

Mniszki się porządnie zaczęły

Mniszki w okolicy ruszyły do zakwitu pełną parą. No cieszy mnie to niezmiernie. Jednak teraz nie bardzo mam możliwości się nimi zająć. W domu pobojowisko, ponieważ wszystkie materiały mam wewnątrz powkładane jak się da. Nie miałem zamiaru tego na zewnątrz trzymać. Muszę troszkę z tym remoncikiem przyspieszyć, skoro chcę sobie miodku mniszkowego zrobić. Teraz nawet nie mam zbytnio do tego tutaj warunków. Mieszkanie to magazyn placu budowy. 
Mniszki całkiem niedaleko...

O postępie prac i małym wypadku, demolce

Wczoraj (w sobotę) kupiłem unigrunt (już doszczętnie się praktycznie spłukałem) gruntowałem ściany oraz przybijałem krawędziaki do ścian. Podczas tego przybijania niestety miałem mały wypadeczek, demolkę. Otóż spadła mi półeczka ścienna wewnątrz od tego młotkowania. Telefon i radio szlag trafił. Nie miałem z tego powodu wczoraj zbyt dobrego humoru. No zrozumiałe. Dziś już jest ok. W końcu to tylko rzecz. No trudno się mówi. Publikować mogę dalej, dostęp do neta jest za pomocą tabletu i modemu. Będę tylko częściej ofline, gdyż tableta cały czas włączonego mieć nie będę. Zdjęcia będą może trochę niższej jakości, bo robione aparatem tableta. No trudno. Dobra. No trudno się mówi. W sumie mogłem to przewidzieć i zdjąć wszystko z półek. Wczoraj ściany zagruntowałem, krawędziaki przybiłem. Dzisiaj już przykleiłem styropian na tylnej ścianie. Było trochę zabawy z odczepianiem konstrukcji szkieletu tunelu od niej ale dałem radę. Tymczasowo jest doczepiona sznurkami teraz ;-) . Wygląda komicznie. Na noc jednak tymczasowo lekko przybiję by się nie rozpadło. 

piątek, 27 kwietnia 2018

Zakupy materiałów na docieplenie domku

Ostatnimi dniami żyję sprawą docieplenia domku. Jedną z koncepcji już opublikowałem. Na podstawie porad Czytelników i Znajomych zdecydowałem się jednak na styropianizację domu. W sumie koszt wyszedł mnie podobny. Być może za dużo kupiłem. Jednak wolałem kupić więcej niż by miało w połowie roboty zabraknąć. Trochę mnie to wszystko wyniosło. Liczyłem na ściany 40 metrów kwadratowych. Jutro biorę się za robotę. Musze tylko jeszcze podkład kupić. Znajomy doradził. 

Moje zakupy

Kwietniowe finanse po 24 kwietnia

Przeglądanie różnych filmików związanych z dociepleniem domku pochłonęło troszkę GB ;-). Miałem resztki transferu oraz kasiorki na koncie. Musiałem sobie doładować konto. Doładowałem za 30 zł i kupiłem 6 GB transferu (pakiet internetu) za 25 zł. Dobra. Wydatek 25.04.2018 30 zł na kartę doładowującą. 
25 i 26 kwietnia miałem większe zlecenie na jednym z ogródków działkowych. Wpadło mi 150 zł. Miałem dzięki temu do dyspozycji 1224 zł. I to była dla mnie dostępna kwota na materiały budowlane na docieplenie. Dzisiaj, tj 27 kwietnia poszedłem po materiały budowlane. 

Korekta raportu finansowego z dnia 24 kwietnia 2018 roku

W poprzednim raporcie miałem "manko". Brakowało mi ponad 50 zł. Zazwyczaj regularnie robię zapiski finansowe, wszystkie wydatki... Coś musiałem pominąć. Okazało się co. Przecież w poprzednich miesiącach kupiłem piłę do drewna, saperkę i brzeszczoty. Nie zapisałem tego nigdzie. Te zakupy to było jakieś 60 zł. Biorę w rozliczenia w ten sposób.
Saldo początkowe plus dochody 1393 zł.
Wydatki 230 zł.
Zakupy piła, brzeszczoty oraz saperka 60 zł (ta brakująca kwota). Saldo końcowe 1103 zł. No i się zgadza. 

Raport finansowy z dnia 24 kwietnia 2018

W poniedziałek (23 kwietnia) podjąłem pieniądze z banku - 985 zł. Coś mi w tej kwocie nie pasowało. Powinienem mieć 1039 zł. Brakowało mi jakoś z 50 zł. Musiałem sobie zrobić przyspieszony raport finansowy. Z uwagi na możliwość manka prezentowany tutaj ma charakter teoretyczny.
Notatki raportu