poniedziałek, 8 stycznia 2018

Odkrycie jednej funkcji w telefonie

Dobra...Wiem, że wyjdę na lamera, trudno się mówi. Wczoraj bawiłem się trochę w ustawieniach w telefonie. Na samym początku, gdy do pisania bloga i ogólnie komunikacji, używałem tylko telefonu, miałem w telefonie zainstalowane niewiele aplikacji. W sumie poza tymi "fabrycznymi" to tylko zmniejszacz zdjęć oraz apka usuwająca metadane ze zdjęć. No i wiadomo - masanger z fb. Więcej w sumie mi się już nie mieściło. Gdy kupiłem netbooka, poinstalowałem sobie chociażby pasjansa, w którego gram sobie sporo. Inne gry jakoś mnie nie interesują ;-). Wczoraj odkryłem, że większość pobranych (nie fabrycznych) aplikacji mogę swobodnie przenieść na kartę micro SD. Poinstalowałem od nowa więc: zmniejszacz zdjęć, apka do usuwania metadanych, Polaris Office, apka do zrzutu ekranu... Mogę stwierdzić, że z telefonu zrobiłem sobie komputer. Przyznam szczerze, że wygodniej często używa mi się telefonu, jak tableta. Chociażby w tablecie nie mogę ustawić w wyszukiwaniach allegro opcji by mi się wyświetlało od najniższej ceny, natomiast w telefonie ta opcja jest widoczna. Telefon wygodniej mi się trzyma. Filmy ogląda się "głośniej" w telefonie w porównaniu z tabletem. Na tablecie głos jest dość cicho. I teraz mam zagwozdkę ;-) . Czy faktycznie tablet mi jest teraz potrzebny...Sprawę przemyślę. Po co mi dublujące się urządzenia. Być może zostawię sobie tylko radio (musi być), telefon (musi być) oraz telewizor (nie musi być, jednak z niego nie zrezygnuję). Minimalizując w sposób przemyślany ilość odbiorników prądu, zmniejszam potrzebę zabierania prądu skądś tam. Teoretycznie mógłbym kupić sobie urządzenie, za pomocą którego miałbym w telefonie telewizor (jakiś dekoder dvbt na wifi). Jednak wygodnie jest jednoczęsnie oglądac film i chociażby przeglądać internet. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz