czwartek, 11 stycznia 2018

Takie tam bla bla bla i rozmyślania o samowystarczalności

W tym roku praktycznie wszystko, co mi jest niezbędne do przeżycia muszę kupować. No dobra. Ziemniaków kupować nie musiałem. Niektórych warzyw kupować też już nie musiałem. Jednak wszystko inne kupić muszę. 
Nawet te podstawowe warzywa muszę kupować
Marzy mi się pewna samowystarczalność, chociaż na poziomie żywienia. Chciałbym tak poprowadzić sobie działkę i zbiory dzikich roślin, by chociaż w kwestii zakupów podstawowej żywności uniezależnić się od sklepowych dostaw. Oczywiście - będę robić zapas kaszy, tłuszczu i mięsa. Będę robić zapas węgla. Chciałbym jednak chociaż w kwestii warzyw i owoców być w jak największym stopniu samowystarczalnym. I ponownie przemyśleć sprawę swojego RTV, by już nigdy po prąd nie wychodzić. Naprawdę - marzy mi się odłączenie się od "cywilizacji". Wiem ;-) brzmi to dziwnie gdy piszę coś takiego osoba pisząca bloga oraz utrzymująca konto fb ;-). Nie potrafię tego paradoksu wyjaśnić. Z reszta wcale nie jest powiedziane, że konto na fb będę utrzymywać do końca swoich dni.
Na ile będę samowystarczalny? A w sumie po jaką cholerę?
1. Zakładam, że warzywa będę mieć już własne. Nie wiem ile. Podstawowa więc posiłków jakaś będzie. No kaszę, tłuszcz, groch i mięso trza będzie kupować. 
2. Będę naprawdę dużo zbierać dzikich roślin na zewnątrz. 
3. Drewno będę zbierać gdzie się da. Jednak zakup węgla uznam za konieczny. Chociaż zobaczymy jak to wyjdzie. 
4. Dołożę wszelkich starań, by tak dopasować urządzenia RTV by być energetycznie niezależnym. Może jakoś połączę telefon z jakimś dekoderem dvbt. Nie wiem. 
Tak sobie siedzę i rozmyślam. W sumie bez ładu i składu. Ciężko czasem myśli przelać na ekran. Czasem mi się marzy takie zupełne oderwanie od cywilizacji, czasem czuję się samotny i wychodzę do galerii tylko po to by na ludzi popatrzeć, czasem nawet nie chce mi się na wiadomości z fb odpowiadać. Chyba pogoda powoduje takie wahania nastroju. Dobra. Idę się zwyczajnie przejść, bo za dużo myślę...I w sumie po jaką cholerę ja to piszę? Chyba tylko po to, by za kilka dni lub tygodni mieć retrospektywny wgląd w swoje wahania nastrojów. 

4 komentarze:

  1. A testowałeś brykiet? Może udałoby się go wolniej spalać i mieć dłużej stabilnie ciepło?https://dzialkowyoutsider.blogspot.com/logout?d=https://www.blogger.com/logout-redirect.g?blogID%3D2289232504382992381%26postID%3D4830875777028989265

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zainteresowanie. Coś tam kombinowałem okazyjnie ale już nie pamiętam co mi nie pasowało. A teraz że s-f tak spytam. O co chodzi z tym linkiem? Pozdrawiam

      Usuń
  2. Odnośnie samowystarczalności. To w dzisiejszych czasach wielki luksus. Naprawdę. Pamięta Pan może ze szkoły wzmiankę o piramidzie Maslowa? Większość dzieciaków ze szkoły średniej, w tym ja, nie mogła się pogodzić z takim przedstawieniem ludzkich potrzeb. Potrzeba bezpieczeństwa stanowi podstawę tej piramidy, fundamentem jest zaspokojenie potrzeb fizjologicznych. Za Chiny nie zrealizuje się Pan np. zawodowo jeśli nie poczuje się Pan bezpieczny. Taka prawda. A kto w dzisiejszych czasach czuje się bezpiecznie? Tylko głupiec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zainteresowaniem i komentarz. Czy czuję się bezpiecznie? Chyba tak. Czy to przejaw ignorancji? Mam to w... umówmy się że w duszy... Znam piramidę potrzeb i wiem też że często się nie sprawdza. Czasem potrzeby duchowe są na przykład ponad potrzebami podstawowymi. Pozdrawiam.

      Usuń