środa, 10 stycznia 2018

Tania zima jest w tym roku

Z jednej strony powinienem się cieszyć. Jest teoretycznie środek zimy a temperatury dodatnie. Niskie ale dodatnie, z niewielkimi przymrozkami.
Pogoda z wczoraj
Pogoda z "przed chwilą"
Jak na razie w styczniu praktycznie nie używam węgla, jedynie drewno. W dużej mierze jest to oczywiście związane z przewagą pobytu poza domem w dzień - Caritas oraz praca w markecie. 
Dodatnie temperatury teraz w sumie nie powinny mnie martwić. No i w sumie nie martwią. Tytuł wpisu celowy - ogrzewanie powiedzmy, że jest teraz bezkosztowe, zużywam jedynie drewno, które zgromadziłem i które cały czas po drodze zbieram. Tylko jak mam sobie zaplanować zapas opału na kolejną zimę? Byłoby lekkomyślne zakładać, że kolejna będzie także łagodna. Może być łagodna, może być bardzo mroźna. Jak mam oszacować konieczny zapas węgla na kolejną zimę, czyli ile na ten węgiel mam wydać pieniędzy? Jedyne czym się mogę posiłkować to tabelą zużycia opału z dni temperatur ujemnych w grudniu. Jak dobrze, że robiłem sobie i robię nadal tak skrupulatne zapiski. One mi naprawdę pomogą w planowaniu pewnych wydatków. 
Karta kontroli zużycia opału w grudniu 2017
Karta inwentaryzacji z z listopada i grudnia 2017
Na podstawie powyżej przedstawionych kart kontroli mogę sobie coś oszacować. 
W grudniu zużyłem 3,5 worka węgla, czyli niecałe 90 kg. Wychodzi więc średnio 3 kg/dzień. Zużycie drewna natomiast wyszło mi na poziomie 39,5 skrzyneczki. Drewno oczywiście różnej jakości, a do dobre a to zbierane badziewie po drodze. Dni z ujemnymi temperaturami w grudniu miałem 5, wieczorów z ujemnymi temperaturami naliczyłem 14. Mam jednak pewien ciąg dni z ujemnymi temperaturami z wieczora (i częściowo za dnia), w którym rozpoczynałem i zużyłem worki węgla. Na tej podstawie da się coś powiedzieć.  Jest to okres 13 - 20 grudnia. W tym czasie worek węgla rozpocząłem 14 grudnia a kolejny rozpocząłem 18 grudnia. Co prawda w tych dnia byłem dość dużo poza domem i chciałem dogrzać sobie by sporo prania mi wyschło. Wtedy jednak zużycie węgla wyniosło worek na 4 dni i średnio jedna skrzyneczka drewna dziennie. No kurcze - te zapiski to chyba z natchnienia Bożego. Mogę więc na miesiące z ujemnymi temperaturami zakładać zużycie węgla 1 worek na 4 dni, co mi daje zapotrzebowanie na 7,5 worka miesięcznie. Poniżej obliczenia, w sumie bardziej dla mnie ;-)
25 : 4 = 6,25 Worek 25 kg na 4 dni i wychodzi mi zużycie w kg/dzień przy zapotrzebowaniu na ciepło duże.
6,25 * 30 = 187,5 Zużycie dzienne raz ilość dni i mam zużycie w miesiącu w kg
187,5 : 25 = 7,5 Ilość kilogramów dzielę na 25 i mam miesięczne zużycie w workach.
Miesiące zimowe to grudzień, styczeń i luty. Dobra listopad też. 4 miesiące w roku nazwijmy to realnej zimy na którą muszę zgromadzić opał. 
7,5 * 4 = 30 Zużycie miesięczne worków węgla razy ilość miesięcy i mam zakładane minimalne zapotrzebowanie na zimowy zapas węgla. 
30 * 25 = 750 Zakładane zużycie węgla w kg na 4 miesiące
Worek kosztuje średnio 22-25 zł (naprawdę obowiązuje cena dnia). Wychodzi mi więc konieczność zakupu węgla na kwotę 750 zł (liczę 25 zł/worek). No sporo, ale taką gotówkę będę miał. Być może zamówię już nie na worki ale te 3/4 tony luzem, na pewno wyjdzie taniej. 
Dobra. Jakoś sobie oszacowałem ile węgla być może na kolejną zimę 2018/2019 będę potrzebować. Jak nie starczy to się dokupi a jeśli zostanie to tym lepiej na zimę 2019/2020 - to tym lepiej. Oczywiście od wiosny / lata będę zbierać też drewno na maksa. 

8 komentarzy:

  1. Witam,
    Polecam kupować węgiel poza sezonem grzewczym wtedy węgiel jest naprawde dużo tańszy. Polecam też czekać na odpowiednie promocje, ostatnio w sklepie bricomarche kupowalem wegiel po 12 zł za worek co prawda jest to ekogroszek przystosowany do innego palenia ale moim zdaniem praktycznie polowa ceny jest warta przemyslenia ponieważ takim weglem bez problemu da sie palić w takiej kozie jaką masz :)
    Moja rada - nie kupuj pochopnie wegla , poczekaj az będzie pronocja w jakims supermarkecie typu castorama czy brico itd i nie kupuj wegla w sezonie (mowie o zapasach na przyszłą zimę)
    Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zainteresowanie i porady. Kwestię węgla mam już u siebie obcykaną. Zalecane węgle z marketów budowlanych są chyba zwyczajnie przystosowane jakoś do pieców z podajnikami. Nie, że źle się palą, nic z tych rzeczy. Po prostu nie udało mi się osiągnąć powolnego spalania i palenia się co najmniej 5-6 godzin. Węgiel który teraz mam trzyma spokojnie nawet 6 godzin czasem 7. Węgle z marketów maks trzymały 3 godziny, często krócej. Może w innych piecach wygląda to inaczej, jednak ja już swoistego rodzaju testy sobie robiłem w październiku i listopadzie. Próbowałem też koksem. Trzymał dłużej, jednak przepalił mi ruszt. Nie wiem, czy to przypadek czy co, jednak koksu tu palić nie będę. Ale fakt. Lepiej mi kupować węgiel raczej latem i to porada bardzo przydatna. Chociażby dlatego, że wtedy jest on zwyczajnie suchy i nie płace za wodę w węglu. Jednak długi czas powolnego spalania jest u mnie kluczowy. Mam już obcykane - węgiel w ilości 4-5 kg a na to grube pniaki drewna przy zamkniętym piecu - i żar trzyma mi 7 godzin z kawałkiem. Do tego po wygaśnięciu bloczki i cegły położone na piecu są realnie gorące przez ponad godzinę. Daje mi to 8 godzin grzania na jednym podłożeniu. I to jest dla mnie aspekt kluczowy. Nie mam ochoty na nocne warty w celu podłożenia. Kupię sprawdzony już węgiel u sprawdzonego dostawcy (skład opału) - będzie suchy a i być może tańszy. I raczej chyba już nie na worki ale od razu pół tony lub więcej. Szczerze dziękuję za poradę. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. co racja to racja że jest on przystosowany do innego palenia w piecach z podajnikami. I również rozumiem aspekt dluzszego palenia sie sprawdzonego wegla - wygoda w nocy jak najbardziej. Pomyślalbym o mniejszym zapasie takiego wegla do palenia w dzień :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dyskusję. W dzień to trochę insza inszość ;-). W ciągu dnia staram się drewnem palić. A nawet chrustem paliłem. Ze spalania drewna i chrustu mam bardzo fajny popiół nawozowy. o każdym paleniu czyszczę sobie piec. Właśnie by dzienny popiół z drewna mieć jako nawóz alkaliczny. Zimą rozsypuję go na grządki i jest to dla mnie surowiec a nie odpad. Nocny popiół z węgla już wiadomo w mojej ocenie się do tego nie nadaje. Oczywiście bywa, że i za dnia węgiel dam, to już trochę nawet z lenistwa ;-). Pół ogrodu mam już porządnie zasilone popiołem. W sumie to dolomit, który późna jesienią dałem chyba nie był nawet zbyt potrzebny, no ale dałem. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Proponuję rozpalać od góry. Czyli na dno wegiel potemgrubsze drewno i na to wszystko rozpałka. Tak samo z samym drewnem. Pali się super i węglowodory z węgla nie uciekają w komin tylko się spalają w płomieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zainteresowanie i poradę . Z reguły tak rozpalam. Jednak ta metoda zbytnio nie działa gdy mam rozpałke gorszej jakości. Jednak gdy mam wszystko ok i chce już faktycznie rozpalić przygotowane palenisko palę od góry. Pozdrawiam

      Usuń
  4. A tak z ciekawości zapytam ile tego drzewnego popiołu na grządki maksymalnie można dać? Pamiętam, że z drzewnego popiołu młody chemik mógłby robić potaż, czyli KOH, po zalaniu wodą tlenku potasu. Nie za silnie alkalizuje? Może lepiej porcjami dodawać do kompostu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zainteresowanie oraz komentarz. Niestety nie znam proporcji i nie doczytałem się w internetach oraz literaturze. Dawałem mniej więcej wiaderko 10 litrowe na powierzchnię jednej lub dwóch grządek - 1 grządka to u mnie w planach 9 na 2 metry. Czy nie za mało, nie za dużo? Pojęcia nie mam. Uznałem że dawkowanie zastosowane przeze mnie jest w miarę ostrożne. Nie sypnąłem więc jakoś grubej warstwy, ziemia lekko kolor zmieniła od popiołu. Z resztą za dużo czyściutkiego popiołu to ja tutaj nie uzyskuję. Pozdrawiam.

      Usuń