środa, 10 stycznia 2018

Udaje mi się zastąpić chleb podpłomykami

Ostatnio sam robię sobie pieczywo, tak zwykłe podpłomyki. Na razie realnie zastępują mi one chleb. Być może więc, gdy dojdę do wprawy z własnym pieczeniem chleba (na razie na patelni), nie będę musiał kupować chleba. Byłoby to dla mnie bardzo korzystne, ponieważ ograniczyło by to konieczność odwiedzin miastowych sklepów. Docelowo chciałbym nie musieć się stąd ruszać po zaopatrzenie zbyt często. Wiadomo - zaopatrzenie będzie prawdopodobnie konieczne. Będę musiał zrobić sobie roczny zapas węgla, kaszy, nasion (przynajmniej niektórych), tłuszczu, mięsiwa, mąki.
W takich butlach przechowuję teraz mąkę - sprawdza się. 
Jednak co innego konieczność zrobienia zapasu raz na kilka miesięcy, co innego "konieczność" zakupów co kilka dni - nie da się zrobić w mojej ocenie zapasu chleba. Natomiast suchary i chlebki chrupkie... To bardziej dla mnie przekąski a nie rodzaj chleba. Na siłę dosłownie wyjadam zapas. Podpłomyki natomiast sprawdzają się jako pieczywo idealnie. Po upieczeniu wkładam je do worka foliowego, jeszcze gorące. Wtedy są miękkie, elastyczne i nadają się do zawijania w nie różnego rodzaju wkładek - najczęściej cebulki z jakimś sosikiem. Gdy to się sprawdzi w perspektywie kilku miesięcy wtedy trzeba będzie zrobić mi spory zapas mąki. Teraz średnio schodzi mi 1 kilogram na 2 - 3 dni, właśnie głównie do chleba, sosów i klusków. Mąkę przechowuję w wysuszonych butlach po wodzie 5 litrowych. Sprawdza się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz